Minimal chic po francusku i... po polski

2016-10-06
Delikatne bransoletki z motywem „ust”„nieskończoności” nosimy razem

„Mniej znaczy więcej” – to motto Francuzek, które stawiają na jakość, a nie na ilość. I nie muszą nic nikomu udowadniać.
ADVERTISEMENT

Jeszcze dziesięć lat temu było to też wymuszone credo Polek, gdyż rynek biżuterii modowej z pomysłem był… praktycznie nieistniejący. Musiałyśmy się zadowolić zaledwie paroma ozdobami, najczęściej przywiezionymi z zagranicy. Co prawda zazwyczaj były to fantazyjne okazy, których tak bardzo brakowało nam w kraju – i to akurat różniło nas od Francuzek. Potem, w przeciągu kolejnych paru lat, zaczęły się u nas nieśmiało pojawiać marki oferujące ciekawe naszyjniki, bransolety, pierścionki - w tym zero kamieni szlachetnych (nareszcie!). Ale rynek był właściwie zdominowany przez jedną markę ze Skandynawii… Aż w końcu, dzięki takim butikom jak Kate&Kate, Polki mogły poznać całą „armię” projektantów z różnych części świata, którzy tworzą biżuteryjne cuda.

Taki urodzaj mógł przyprawić o zawrót głowy! I tak się właśnie stało – przez kilka lat zachłystywałyśmy się wyrazistymi łańcuchami, wisiorami z piór, masywnymi pierścieniami i biżuterią, która nie tylko zdobi, ale i ubiera (dosłownie!). W przeciągu dokładnie ośmiu lat od otwarcia warszawskiego butiku, widziałyśmy wszystko. A skoro mamy to już za sobą i wiemy „czym to się je”, możemy sobie teraz pozwolić na największy luksus: sztukę wyboru.


To prawda, że Francuzki naturalny szyk i elegancję wysysają wraz z mlekiem matki. One mają to we krwi – tę lekkość, wdzięk i nonszalancję. Ale są pewne umiejętności, które możemy łatwo od nich podchwycić. Wystarczy się na chwilę zatrzymać i zastanowić w jakim celu kupujemy daną rzecz.

Wyobraźmy sobie taką sytuację. Przechodzimy obok witryny butiku i oto jest! Trudno go nie zauważyć. Krzykliwy, bogato zdobiony naszyjnik, który w ułamku sekundy przykuł nasz wzrok i sprawił, że nie możemy go od niego oderwać. Wchodzimy do sklepu i mierzymy go. A teraz odłóżmy na moment emocje na bok i odpowiedzmy sobie na pytanie: Czemu tak naprawdę chciałybyśmy go mieć? Zazwyczaj pierwszym powodem są… koleżanki (tak wynika z oficjalnych statystyk!). Chcemy im zaimponować, popisać się, pochwalić… Zwrócić uwagę. Ale… po co właściwie? Czyż nie chodzi o to, aby kupować ozdoby dla… siebie? Takie, które wydobywają nasze wewnętrzne piękno i podkreślają nasz wyjątkowy charakter? Poza tym umówmy się: duża, naćkana kryształkami i innymi elementami biżuteria jest tak charakterystyczna, że wystarczy ją założyć kilka razy, aby się „przejadła”… Zaś koleżanki będą plotkować, że „ciągle chodzimy w tym samym” ;)


Weźmy przykład z Francuzek. Zarówno ich garderoba, jak i szkatułka z biżuterią są minimal. Długi naszyjnik na łańcuszku do kaszmirowego swetra, prosty geometryczny pierścionek, który idealnie współgra z gładkim jedwabnym topem, dziewczęca bransoletka z lucky charms, która wdzięcznie przełamie powagę męskiej koszuli, i zabawne kolczyki-sztyfty, które poprawiają humor za każdym spojrzeniem w lustro, i sprawiają, że poniedziałki w pracy nie są aż tak poważne. Taka lekka biżuteria z przymrużeniem oka, w postaci delikatnych symboli idealnie wyraża to, co naprawdę sprawia nam przyjemność. A nie to, że chciałybyśmy na siłę wyróżnić się z tłumu. Konstelacje gwiazd (bo jesteśmy niepoprawnymi marzycielkami), liście dębu (kochamy przyrodę), kryształowe usta (lubimy się śmiać) czy złote monetki (w głębi duszy jesteśmy hippie)... Pozwólmy sobie na odrobinę dystansu do świata i do siebie!


I na tym właśnie polega prawdziwy luksus: w czasach, w których mamy dostęp do wszystkiego – do najbardziej odważnej i zakręconej biżuterii, stawiamy na proste, delikatne ozdoby, które są ponadczasowe. W których czujemy się naturalnie sobą. Jak w kaszmirowym swetrze czy wygodnych dżinsach wysokiej jakości. Bo po co się wyginać?
Pokaż więcej wpisów z Październik 2016
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixelpixel